Wyprawić bal

Imieniny, spotkanka towarzyskie przy kieliszku i ziemniaczanych chipsach… Mile to, ale zupełnie pozbawione tradycyjnego rygoru ele­gancji, jaki towarzyszy wielkim balom. Wspominamy je przez lata, wła­śnie nazywając balami, choć wzmianki o nich nie było w gazetach, ra­diu i telewizji. One były ważne dla nas, w naszym kółku rodzinnym i przyjacielskim. Śluby, chrzciny, komunie dzieci… Co jeszcze? Stypy (tam, gdzie jeszcze się je urządza, zwykle unikając tej nazwy) srebrne, potem złote wesele? A jeśli nie, to kolejne śluby, po kolejnych rozwo­dach? Niewiele, a jednak wtedy ożywia się myśl o elegancji, o wypró­bowanych manierach, niezwykłych potrawach i sławnych trunkach… Jak daleko to sięga w przeszłość! Pamiętacie, że jeden z najstar­szych utworów zapisanych w języku polskim, datowany na początek XV wieku, to wiersz Słoty „O zachowaniu się przy stole”. Już wtedy nad Wisłą przywiązywano wagę do poprawnego zachowania sig! Au­tor pouczał, jak zasiadać za stołem, by się odróżniać od prostaków, jak drobić chleb do miski z jadłem, jak dobierać z półmiska, by nie urazić innych, jak uniknąć zasiadania, „gdzie go nie posadzą”…

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witam. Mam na imię Kamil. Od wielu lat pasjonuję się gotowaniem, przyrządzaniem potraw i wymyślaniem przepisów. Chciałbym na tym blogu opowiadać Wam o rzeczach, o których nie mieliście wcześniej pojęcia!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)