„Stukanie” się kieliszkami

Nie należy tej formuły mylić z rozpowszechnionym na Podhalu: „Kumie, ja wos widzem” (przydatne dawniej przy konsumpcji dena­turatu wywołującego ślepotę, dziś demonstracja poczucia humoru). Z tym „stukaniem” w kieliszki jest jak u sąsiadów za Odrą. Otóż wszystkie „poważne źródła drukowane” podają, że trącanie się ku­flami dopuszczalne jest tylko w specyficznych warunkach w namio­tach albo na ławach ogródkowych typu bawarskiego. Pięknie, tylko że naród tamtejszy „grzmoci” kuflami przy każdej okazji, aż się echo niesie od Alp po Morze Północne… Teraz sprawa doboru odpowiednich kieliszków. W tzw. sferach przy­wiązuje się do tego wielką wagę, choć można by to zakwestionować: fabryk szkła stołowego są setki, a więc kształtów tysiące. Można kie­liszki dobrać „zgodnie z zasadami”, ale jest wiele ich modeli z pogra­nicza. Tymczasem przeciętna polska rodzina nigdy, albo prawie nigdy, nie urządza takich przyjęć, kiedy to zmienia się kieliszki do wina kil­kakrotnie (jeśli już zmiana gatunku wina, to powinna być i kieliszka!).

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witam. Mam na imię Kamil. Od wielu lat pasjonuję się gotowaniem, przyrządzaniem potraw i wymyślaniem przepisów. Chciałbym na tym blogu opowiadać Wam o rzeczach, o których nie mieliście wcześniej pojęcia!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)