Przepych

Podobnie było z ubiorem. Grecy nie znosili przepychu, jaki wi­dzieli na Wschodzie. Używali białych tkanin bez nadmiaru ozdób. Lubili też być zwolnieni ze szczycenia się wystawnym domem. Był on jakby odwrócony do środka, składał się z czterech ścian i dachu, bez okien, wejście było, jak byśmy dziś powiedzieli, „od podwórka”. Cóż za jaskrawa różnica w stosunku do aspiracji, wysiłków, ambicji współczesnych ludzi! Nie tak wyobrażaliśmy sobie tę wspaniałą cy­wilizację antyczną, prawda? Bardzo wiele zasad dobrych manier daje się podporządkować ha­słu „umiar”. Może dlatego savoirvivre ma tylu ludzi niechętnych, że umiar w naszych czasach wydaje się mdły i staroświecki. Student dwudziestolatek (podkreślam wiek) farbujący włosy na różowo, docent wyższej uczelni siedzący w czasie wykładu na stole, poseł wy­zywający wicepremiera określeniem „bandyta”, kierowca pędzący setką przez zatłoczone ulice oni wszyscy będą przeciw. Umiar brzmi dla nich nudno, z daleka zajeżdża tzw. zgniłym kompromi­sem, a nie tym, czym mianowicie jest głosem rozsądku.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witam. Mam na imię Kamil. Od wielu lat pasjonuję się gotowaniem, przyrządzaniem potraw i wymyślaniem przepisów. Chciałbym na tym blogu opowiadać Wam o rzeczach, o których nie mieliście wcześniej pojęcia!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)