Krytyka publiczna

Tak, wszyscy to wiemy, co nie znaczy, że powinniśmy podejmować krytykę publicznie, czyli akurat na przyjęciu. Umiejętność udawa­nia, że nie zauważamy, jest podstawą dobrych manier, szczególnie przy stole. Kiedyś skarżyła mi się pewna pani, że jest z natury wybredna, wielu potraw przełknąć nie może, a z różnych względów musi uczęsz­czać na proszone kolacje. Jak się zdaje, nie jest to rzadka przypad­łość. Co robić? Obowiązuje zasada: gdy coś nie smakuje, wolno zre­zygnować, odstawić i tyle. Dopuszczalne jest małe kłamstwo (że choroba choć ile można mieć chorób?) A teraz pytanie, które pada dość często: kto może z nami pójść na oficjalne przyjęcie? Ściślej, kogo mamy prawo zabrać? Dawniej było to dość proste, dostarczano zaproszenie, na którym napisano: „zapra­szamy prezesa Kopałkę wraz z małżonką”. Tak to formułowano, gdy spotkanie odbywało się w godzinach wieczornych.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witam. Mam na imię Kamil. Od wielu lat pasjonuję się gotowaniem, przyrządzaniem potraw i wymyślaniem przepisów. Chciałbym na tym blogu opowiadać Wam o rzeczach, o których nie mieliście wcześniej pojęcia!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)