Elementarna kultura polemiki

Gdzie elementarna kultura polemiki, gdzie dobre maniery? Pozo­staje zatem bronić się przed emocjami i czasem karczemnymi wypo­wiedziami. Czy to znaczy, są one dopuszczalne? Nie, nie są. To pomieszanie pojęć wolność słowa nie daje upraw­nień do wulgarności czy do używania zarzutów obraźliwych. Od dzie­sięcioleci obowiązują kodeksy zawodowe (np. dziennikarski), szcze­gółowo ograniczające obraźliwe wypowiedzi, tak jak ustalające odpowiedzialność za publiczne głoszenie kłamstwa. Skąd bierze się odwrót od takich zasad? Sprzyja temu szerzenie się „epidemii” głoszącej, że „wszystko wolno”. Wolno zatem na spacerze z dziewczyną na cały głos używać przerywnika na „k” (a jej nie wolno przeciw temu zaprotestować). Wolno ordynarnie zwymyślać pracownika w fabryce, gdy się tak szefowi podo­ba. Wolno satyrykowi powtarzać z es­trady kłamliwe plotki o konkretnych, znanych powszechnie osobach. Tam, gdzie nie potrzeba, jeste­śmy do przesady tolerancyjni. Ta­kie wyczyny mają wiele wspólnego z brakiem kultury, a zupełnie nic z demokracją i wolnością słowa.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witam. Mam na imię Kamil. Od wielu lat pasjonuję się gotowaniem, przyrządzaniem potraw i wymyślaniem przepisów. Chciałbym na tym blogu opowiadać Wam o rzeczach, o których nie mieliście wcześniej pojęcia!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)