Długo się zastanawiałem, w której części książki zamieścić uwagi o zachowaniu na pogrzebie, o śmierci i wszystkich tych smutnych wy­darzeniach. Na końcu nieporęcznie, bo to zaraz nasuwa skojarzenia na temat perspektyw autora. Na początku to niemądrze, bo Czytel­nik zerknie pod okładkę i zrezygnuje z lektury na nieprzyjemny temat. Wypadło, że w sąsiedztwie spraw rodzinnych może nie naj­gorzej? Pytanie jednak, czy tu w ogóle jest na to miejsce? Czy pogrzeb, śmierć są sferą, gdzie ważne są dobre maniery? Wiadomo, na cmen­tarzu, w czasie ceremonii szczególnie, obowiązuje powaga i demon­stracja smutku, zabronione są natomiast prywatne rozmowy i uśmie­chy. A zdarza się… Niedawno przy takiej właśnie okazji widziałem panią serdecznie uśmiechniętą do mojego towarzysza niedoli (wła­śnie, właśnie!) i machającą w naszą stronę. Rzecz, jak każda, daje się usprawiedliwić. Przy takich okazjach jak pogrzeby spotykają się osoby, kiedyś zaprzyjaźnione, obecnie nie widujące się latami czy dziesięcioleciami. I jak tu spojrzeć spode łba…

Leave a Reply