Przed spożyciem trzeba je było dobrze wymoczyć. Ugotowane polewano śmietaną.   Przechowały się na Żmudzi wspomnienia, że w latach kiepskich połowów zamiast ryb – solono w beczkach młode wrony. Kiedy opowiadałam to leciwemu rybakowi znad Zatoki Puckiej, pokiwał ze zrozumieniem głową, oświadczył, że identycznie postępowano na Kaszubach, pochwalił smak wroniego mięsa i wyraził żal, że „pogłowie” tych ptaków niepokojąco ostatnio spada.  Na specjalne podkreślenie zasługuje temat starych sposobów konserwowania mięsa – głównie przez solenie i wędzenie – oraz wyrobu wędlin domowym sposobem. Podane w załączeniu przepi­sy gwarantują uzyskanie wyrobów, których smak pamięta jeszcze starsze pokolenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *