Uncategorized

Jeśli już zaczęliśmy o domowych przyjęciach, to nie obejdzie się bez dyskusji, czy stosować się do nawyków żywieniowych gości. Do tej kategorii, nieco przewrotnie, zaliczyć można i piątkowy post. Je­śli gospodarze go przestrzegają, a goście nie, to ci ostatni mogą my­śleć, że są bez powodu dyskryminowani i muszą pościć. Jeśli gospoda­rze podadzą np. wędliny, spotkać się mogą z demonstracyjną odmową konsumpcji. Czy zatem nie ma wyjścia? Jest. Zrobić kanapki miesza­ne, dla obu „orientacji”, i postawić bez wszczynania dyskusji. Trudniejsza sprawa z wegetarianami, bowiem jak tu gotować spe­cjalną kolację dla nieokreślonej liczby osób? Pewna moja znajoma wegetarianka wyznała, że jest bliska rezygnacji z towarzyskich spo­tkań z większą „wyżerką”, bo za każdym razem zaczyna się banalna dyskusja: czy to słuszne, czy to zdrowe, a w ogóle skąd się „to” wzię­ło, przecież od tysiącleci człowiek jest mięsożerny… „Już nie wiem mówi czy lepiej zjeść kanapkę z szynką, czy odbyć kolejną dysku­sję, bo to po prostu moja prywatna sprawa i wcale się nie martwię, czy zwyciężę w tym pojedynku”.