STARE SPOSOBY

Przed spożyciem trzeba je było dobrze wymoczyć. Ugotowane polewano śmietaną.   Przechowały się na Żmudzi wspomnienia, że w latach kiepskich połowów zamiast ryb – solono w beczkach młode wrony. Kiedy opowiadałam to leciwemu rybakowi znad Zatoki Puckiej, pokiwał ze zrozumieniem głową, oświadczył, że identycznie postępowano na Kaszubach, pochwalił smak wroniego mięsa i wyraził żal, że „pogłowie” tych ptaków niepokojąco ostatnio spada.  Na specjalne podkreślenie zasługuje temat starych sposobów konserwowania mięsa – głównie przez solenie i wędzenie – oraz wyrobu wędlin domowym sposobem. Podane w załączeniu przepi­sy gwarantują uzyskanie wyrobów, których smak pamięta jeszcze starsze pokolenie.

WAŻNA POZYCJA RYB

Z czasem wesz­ło to w zwyczaj nie warunkowany już wymogami ekonomicznymi, polubiono to puszyste „masło oszczędne” (kastinis) i dzisiaj, kiedy jada się na Litwie bogato i suto, uważane jest ono za rarytas. Prze- stało zresztą być oszczędnym dodatkiem do chleba i potraw, zbyt i      wiele czasu trzeba zużyć na jego przygotowanie.Ważną pozycję stanowiły ryby. Jadano ich dużo, przede wszyst­kim morskich. W prawie każdej rodzinie był rybak, a dochody z ry­bołówstwa stanowiły podstawę dochodów. Pewną część połowów przeznaczano do bezpośredniego spożycia. Z myślą o zimie – kie­dy wypływano rzadko na morze – solono w beczkach śledzie i f ląd- ry, suszono na powietrzu dorsze. Ryby przeznaczone do suszenia rozrywano na pół, odrzucano głowy i wnętrzności, nacierano grubą warstwą soli, nawlekano na drut i wystawiano na słońce.

SZACUNEK DLA TRADYCJI

Jak wszędzie – oczywiście – upodobania pozostawały w ścisłym    związku z możliwościami. Piaszczyste gleby nie były zbyt urodzaj-ne. Najbogaciej plonowało żyto, później ziemniaki, które stały się  podstawą wyżywienia. Przygotowywano z nich wiele potraw, niektóre bardzo atrakcyjne. W żmudzkim domu nigdy nie podawano   zwykłych, gotowanych ziemniaków, gdyż godziło to w honor gos­podyni. Tłuczono je więc, przysmaczano mąką (odpowiednik polskiej prażuchy) albo przetwarzano na kluski, rozmaite bliny i podpłomyki, wzbogacając dodatkiem wiejskiego sera, mięsa czy też ja­rzyn. Wielka też była rozmaitość potraw z fasoli, grochu i bobu,przyrządzanych na zimno i na gorąco. Mąka pszenna była rzadkością. Oszczędnie gospodarowano także jajami i masłem, które – aby powiększyć objętość – ucierano ze śmietaną.

PIERWSZA WIADOMOŚĆ

Pierwsza wiadomość historyczna o pieśni litewskiej pochodzi z X wieku. Za ojca pisanej, narodowej literatury uważa się Krystyna Donelaitisa, którego podstawowe dzieło, poemat Metai (Pory roku), powstałe w XVIII wieku, opublikowane zostało dopiero po śmierci autora, na początku wieku XIX. A więc przez przynajmniej dziewięć wieków życie tego narodu toczyło się dwoma nurtami. Oficjalny znajdował swe potwierdzenie w dokumentach pisanych po rusku, po polsku i po łacinie. Ludowy-niepiśmienny-w trwaniu. Równie głęboka przepaść rozdzieliła obyczaje pańskie od chłops- I kich. Wyrazem szacunku dla tradycji może być wydanie w Wilnie w roku 1972 książki J. Uginćiene: Potrawy żmudzkie\ z niej zaczerpnęłam niektóre, zawarte w tym rozdziale, przepisy. A na Litwie właśnie Żmudź słynęła zawsze ze swej wiekowej kuchni, i     Jak można by ją scharakteryzować?

KUCHNIA LITEWSKA

Temat chłopskiej niedoli wplatał się – z różną intensywnością – w nasze dotychczasowe rozważania, ale każda próba najogólniej­szego nawet spojrzenia na historię Litwy skłaniać musi do szcze­gólnie uważnego potraktowania głównego nurtu kultury narodowej  kultury chłopskiej. Jej dramat – jak wiadomo – tkwi w niepiśmienności. Najstarszą formą literatury pięknej są na Litwie pieśni ludowe – da- iny, przekazywane ustnie z pokolenia na pokolenie. Dostarczają one bezcennych informacji na temat wierzeń, obrzędów, obycza-. jów, pracy, życia ludu, którego język był spychany przez kolejne władze do jakiegoś drugiego, podlejszego obiegu.